Lebowski – Cinematic
Można napisać muzykę do powstającego filmu!? – jasne. A można stworzyć muzykę do filmu, który nigdy nie powstał?!… no w sumie…
Zastanawiające, prawda?! A jednak znalazły się takie 4 postaci, które postanowiły światu udowodnić, że żeby wydać płytę, oprócz umiejętności grania na instrumentach trzeba posiadać wyłącznie miłość do kreowania muzyki. I to wcale nie musi być zestaw dźwięków ograniczonych formą zwykłej standardowej piosenki.
Dlatego też na tej płycie nie znajdziecie piosenek z tekstem, choć tekstów naprowadzających słuchacza na odpowiedni tor odbioru nie brak i to w jakim wydaniu! Wprawne ucho miłośnika kina wyłowi bez najmniejszego problemu cytaty z filmów ‘Gangsterzy i filantropi’, ‘Hydrozagadka’ czy ‘Pamiętnik znaleziony w Saragossie’ artykułowane przez wielkoformatowe gwiazdy polskiej kinematografii. Są też wstawki z ‘Le Pacte des Loups’ i ‘Odysei Kosmicznej 2001′.
To nie koniec odniesień. Nie powinna też nikogo dziwić specjalna dedykacja w dwujęzycznej wkładce albumu – ikony polskiego filmu zespół eksponuje już na początku, tuż obok legendy do poszczególnych tracków. W szacownym gronie znaleźli się Tadeusz Łomnicki, Wojciech Jerzy Has, Zbigniew Cybulski, Zbigniew Maklakiewicz i Leon Niemczyk.
Trzeba przyznać, że trzeba się trochę znać na kinie, żeby tak sobie swobodnie czerpać, nawet nie chcę zgadywać ile to trzeba było czasu spędzić na mozolnym doborze odpowiedniego cytatu. Do tej pory, jeśli ktoś czerpał inspirację z kina i stosował takie bezpośrednie odnośniki, to przecież były to jedynie najpopularniejsze cytaty, bądź te najzabawniejsze. Te, wykorzystane na debiucie szczecińskiego Lebowskiego, to zupełnie inna para kaloszy. To zlepek zupełnie wyrwanych, acz dopasowanych do przekazu muzycznego zdań.
Jeden z utworów zdawać by się mogło powstał, jak czytamy we wkładce, wyłącznie dla dialogu panów Maklakiewicza i Kłosowskiego. To najstarszy na albumie ‘Iceland’. Pozostałe, to jakby oddzielne historie, jest nawet wątek w pełni francuski z, co oczywiste, partią akordeonu. Jest na albumie kołysanka (‘Old British Spy Movie’), z pięknymi wokalizami instrumentów! – nie głosów. Jest numer z pozytywką, jest też najbardziej rockowa na krążku kompozycja z wsamplowanymi odgłosami różnych maszyn (‘Spiritual Miachine’).
Pierwotny zamysł był taki, żeby uciec od formy zwykłej piosenki. Muzycy rozpoczęli więc poszukiwania, forma nabierała coraz to nowych kształtów i zupełnie przypadkiem wyszła im podróż muzyczno-filmowa, oparta na samplach z kina. Ale nie tylko. Mamy w końcu wokalizę Kasi Dziubak, która na albumie ubarwiła także partią skrzypiec dwa utwory. Wokalizę naprawdę niepozbawioną uroku, pięknie wpasowującą się w etno klimat ’137 sec’, nie jedyny to zresztą utwór utrzymany w stylistyce world music, w końcu takimi klimatami płyta się rozpoczyna (‘Trip To Doha’). Nie wiem, czy nie powinno tak zostać do końca.
Poza etnicznymi wycieczkami, utwory eksponują rockowy, a nawet art rockowy warsztat poszczególnych muzyków – piękne rozśpiewane gitary, liryczne fortepiany, genialnie budujące klimat hammondy i dęciaki, czasami cymbały, trafia się nawet harfa. Kompozycja tytułowa (‘Cinematic’)- najistotniejsza dla grupy, to ona ostatecznie nadała kierunek drogi formacji – jest dodatkowo ubarwiona głosem chóru chłopięcego.
Całość to ściana malowana dźwiękiem, konstrukcje jak ze ścieżki do nostalgicznego filmu drogi z mądrym przekazem, choć jak znam życie, to scenariuszy do tak muzycznie opowiedzianej fabuły mogłoby powstać wiele. Kto wie, może kogoś to zainspiruje?! To byłby ewenement na skalę światową. Dźwięk wyprzedziłby obraz.
A obraz ten widzę szeroko, bo i muzyka pełna jest przestrzeni i powietrza, oddycha. Zdecydowanie do słuchania wieczornego, chyba, że ktoś jest melancholikiem z urodzenia i nie potrzebuje fali deszczu, żeby się wzruszać. Jeśli miałabym się wybrać na ich koncert, to klub dla tej muzyki jest zdecydowanie za ciasny – aż się prosi o plener, dużą przestrzeń i grę świateł.
Z ulubionymi tematami tej płyty, bo raczej tematem a nie utworem należałoby tu operować, jest tak jak z filmem – w kinie też wracamy myślą do swoich ulubionych scen. Tu wyróżnię dwa – ten z wokalizą Kasi i genialnymi egzotycznymi cymbałami, niezwykle piękny i ostatni (‘Human Error’) – zostawiający niedosyt – kończy się wsamplowanym odgłosem projektora filmowego, szpula właśnie dobiegła końca, na ekranie zapewne pojawiłby się napis The End.
Czy ciąg dalszy nastąpi!?
PS. … Panowie, nazwa Lebowski, to przypadek?!
Tracklista:
1. Trip To Doha
2. 137 sec
3. Cinematic
4. Old British Spy Movie
5. Iceland
6. Encore
7. Aperitif for Breakfast (O.M.R.J)
8. Spiritual Machine
9. The Storyteller (Svensson)
10. Human Error
Nasz adres: MuzaNowa.pl, 57-250 Złoty Stok, Skrytka pocztowa 43
Kontakt e-mail w każdej sprawie: muzanowa(at)gmail.com
